|
[ Unosi kij Zen i uderza nim w stół ]
Przychodzenie z pustymi rękami jest odchodzeniem z pustymi rękami, odchodzenie z pustymi rękami jest
przychodzeniem z pustymi rękami.
[ Unosi kij Zen i uderza nim w stół ]
Pierwotnie ani przychodzenia, ani odchodzenia.
[ Unosi kij Zen i uderza nim w stół ]
Przychodzenie z pustymi rękami jest przychodzeniem z pustymi rękami, odchodzenie z pustymi rękami jest
odchodzeniem z pustymi rękami.Które z tych trzech twierdzeń jest prawdziwe? Jeśli je znajdziecie ten kij uderzy
was trzydzieści razy, jeśli go nie znajdziecie, również otrzymacie trzydzieści uderzeń. Co możecie zrobić?
KATZ !!!
Przyszliśmy tutaj aby wziąć udział w dzisiejszej ceremonii, po jej zakończeniu opuścimy to miejsce.
Dziękuję, że zechcieliście przybyć tutaj wszyscy. Pragnę wyrazi gorące podziękowania moim nauczycielom.
DSSNimowi, Seung Sahnowi, który powołał te szkołę do życia i tchnął w nią ducha swojego nauczania, SSNimowi
Wu Bongowi za przewodnictwo i opiekę, Aleksandrze Porter JDPSN, która zawsze była dla mnie żywym przykładem
głębokiej praktyki, mądrości i jasnego nauczania, również nieobecnej tutaj Grażynie Perl JDPSN i wszystkim
nauczycielom, z którymi dane mi było pracować przez te czternaście lat mojej praktyki.
Znaczeniem naszego spotkania jest wielka praca życia i śmierci. Nasze życie jest bardzo ulotne. Można powiedzieć,
że wczoraj byłem dzieckiem, dzisiaj jestem osobą dorosłą, jutro będę starcem, a pojutrze ten wypożyczony
samochód (ciało) trzeba będzie zwrócić naturze. Przychodzimy na ten świat - tylko puste ręce. Opuszczamy ten
świat - tylko puste ręce. Nie jest to jakieś szczególne odkrycie buddyzmu, jest to podstawowa prawda naszej
ludzkiej egzystencji i każdy ja rozumie. Jednak rozumienie tego to trochę za mało. Dlatego istota naszej praktyki
oznacza: użyj swoich pustych rąk, daj im prace, zrób użytek ze swojego życia, czyli osiągnij oświecenie i pomóż
temu światu. Nasza praktyka jest czymś niezwykle rzadkim i cennym, ponieważ podejmuje pracę z najgłębszym
niepokojem i pytanie ludzkiej istoty: "Czym jestem?" Zwykle świat w którym żyjemy odwraca nasze spojrzenie od
tego pytania. Ale w Regułach Świątyni czytamy: "jeśli nie otworzysz swego umysłu w tym życiu nie będziesz mógł
strawić nawet jednej kropli wody". Ludzka istota nie może osiągnąc prawdziwego szczęścia bez rozumienia siebie.
Ja sam błąkałem się przez wiele lat po bezdrożach życia, gnany tym niepokojem - "Kim jestem?" Zbliżyłem się do
punktu, w którym byłem o włos, żeby kompletnie zniszczyć swoje życie. Zrozumiałem ,ze może mi pomóc jedynie
głęboka wewnętrzna przemiana i jasny kierunek. Wtedy odnalazłem Ośrodek Zen w Falenicy i Dharmę Dae Soen Sa Nima.
Było to naprawdę wielkie odkrycie. Jest pewne stare powiedzenie: "To tak jakbyś zagubiony w wielkim obcym
mieście, nagle spotkał swoich dziadków." Miałem bardzo podobne doświadczenie. Poczułem się jak samochód po
wypadku, który trafił do najlepszego serwisu naprawczego. Na Dharmę Buddy możemy spojrzeć jak na rodzaj kuracji.
Jej funkcja jest przekształcić umysł cierpienia i niewiedzy w umysł szczęścia i oświecenia. Dzięki tej kuracji
mogę stanąć dziś przed wami jako nauczyciel.
Dziś te puste ręce otrzymują kij Zen, czyli nową pracę. Oznacza to również, ze staję się jeszcze bardziej
uczniem niż byłem nim do tej pory, ponieważ wszystkie istoty i wszystkie rzeczy są naszymi nauczycielami. Dopóki
choć jedna istota cierpi w tym wszechświecie, nasza praca nie kończy się i zawsze możemy uczynić jeszcze jeden
krok na tej drodze. Jednak jak często powtarza Mistrz Zen Wu Bong, w Zen nie ma drogi. Cel naszej praktyki nie
jest nawet na moment oddzielony od tego ,czym jesteśmy właśnie teraz. Jest poza czasem i przestrzenią. Komentarz
do jednego z konganów w Mumun Kuan mówi: "Zanim uczynił krok już przybył na miejsce, zanim otworzył usta, już
skończył mówić". W Kompasie Zen czytamy: "Bez kultywacji już jesteś kompletny." Wszyscy jednak doświadczamy fal
karmy, które zaciemniają nasz pierwotnie czysty umysł. Dlatego praktyka jest konieczna, a jej paliwem powinna być
gorliwość.
Kiedyś udałem się na rozmowę nieformalną do Mistrza Zen Wu Bonga i zalałem go falą swoich problemów. Mistrz Zen
słuchał Bardzo wytrwale. Gdy skończyłem mówić, nastała chwila milczenia, po czym Soen Sa Nim podał talerzyk z
czekoladowymi ciasteczkami - sprawdzony sposób uspokajania dzieci, tym razem również zadziałał. Potem powiedział:
"Wiesz, nie znam drogi na skróty, ale wiem, że nasza praktyka działa. Musisz być cierpliwy i wytrwały." Ta
gorliwość czy wytrwałość jest jak podgrzewanie bryły lodu naszego karmicznego umysłu. Z rozwojem praktyki ta
bryła lodu zmniejsza się, stając się wodą, parą aż w końcu znika odsłaniając tą jedną jasna i czystą Rzecz
niezależną od życia i śmierci: Nasze prawdziwe ja. Wtedy pomoc temu światu staje się możliwa. Nie musimy już
dłużej martwić się o swoje puste ręce. Mają one zawsze wiele pracy. Osiągamy drogę, prawdę i właściwe życie.
Tę gorliwość powinniśmy wesprzeć na trzech filarach. Są nimi: wielka wiara, wielka odwaga i wielkie pytanie.
Ta gorliwość jest tym, do czego pragnę dzisiaj wszystkich zachęcić.
[ Unosi kij Zen i uderza nim w stół ]
Jeśli będziesz miał wielką wiarę osiągniesz drogę.
[ Unosi kij Zen i uderza nim w stół ]
Jeśli będziesz miał wielką odwagę osiągniesz prawdę.
[ Unosi kij Zen i uderza nim w stół ]
Jeśli będziesz miał wielkie pytanie osiągniesz właściwe życie.
Droga, prawda i życie - takie same czy różne?
KATZ !!!
Za oknem blask dogasającego dnia. Wewnątrz wiele przyjaznych twarzy. Cóż mogę dla was zrobić?
|
|