SZKOŁA ZEN KWAN UM W POLSCE

Pytania i odpowiedzi
Letnie Kyol Che 2001

Wu Bong Soen Sa Nim

Mam silny umysł pożądania, co mogę z tym zrobić?

Gdzie jest twój umysł pożądania?

Nie mogę ci go pokazać. Czasami się pojawia, czasami nie.

Mówisz, że masz go, więc pokaż mi gdzie on jest.

Teraz go nie ma.

No i już go nie masz.
Kiedyś dawno temu, Bodhidharma siedział w Sorim. Przyszedł do niego. uczeń. Bodhidharma siedział odwrócony do ściany i nie zwracał uwagi na przybysza. Mimo, że było zimno i padał śnieg. uczeń wciąż stał i czekał. Minęły dwa dni, trzy dni, w końcu cały tydzień tydzień. Bodhidharma wciąż nie zwracał uwagi na ucznia. Ten, aby zwrócić na siebie uwagę nauczyciela w desperacji odciął sobie lewe ramię. Wtedy. Bodhidharma zapytał go: "w czym mogę ci pomóc?" Uczeń odpowiedział: "mój umysł jest bardzo niespokojny, proszę, uspokój mój umysł". Na to Bodhidarma: "Pokaż mi swój niespokojny umysł". Wtedy uczeń bardzo szczerze zaczął szukać swojego umysłu. W końcu powiedział: "nie mogę go znaleźć!" Bodhidharma rzekł: "no więc, właśnie uspokoiłem twój umysł". Wtedy uczeń osiągnął oświecenie. Stał się drugim patriarchą zen po Bodhidharmie. Co ty osiągnąłeś?

Nic, to...

Nic? Nic - to nawet byłoby nieźle, ale ty mówisz "nic to" - więc nie jest to nic.

Powiedziałeś, że pojawienie się na tym świecie już jest błędem. Więc, dlaczego mówi się, że ludzkie życie jest bardzo cenne?

Budda nauczał, że ludzkie ciało jest bardzo ważne. W mitologii buddyjskiej jest wiele światów. Świat zwierząt na przykład, ale są również światy, których ludzie nie są w stanie postrzegać: świat demonów, świat bogów... Ludzkie ciało jest bardzo ważne, ponieważ w świecie demonów (w świecie piekielnym) jest tak dużo cierpienia, że istoty, które tam się znajdują nie są w stanie z tego powodu praktykować Dharmy. Z drugiej strony, w świecie bogów jest tak dużo szczęścia, a życie jest tak długie, że nikt w sferach niebiańskich nie myśli o śmierci. Istoty zamieszkujące świat bogów z powodu wielkiego szczęścia jakiego ciągle doświadczają nie są w stanie myśleć o znalezieniu swojej prawdziwej natury. W świecie bogów sytuacja jest bardzo dobra, za dobra. W porównaniu ze światami piekielnymi i boskimi - ludzki świat charakteryzuje się pewną harmonią. Jest tu cierpienie, więc każdy ma pewną motywację do praktyki ale nie jest aż tak dużo cierpienia, żeby praktykowanie stało się niemożliwe.

Na czym polega ten błąd?

Rzeczywiście, powiedziałem, że jeżeli ktoś się urodził, to już jest błąd. Musimy zrozumieć, co to jest życie, co to jest śmierć. Podczas tego Kyol Che wszystkim zadawałem takie pytanie: "Co jest wielką sprawą życia i śmierci?" Wielu ludzi znalazło dobrą odpowiedź. Jeżeli tą odpowiedź rozumiemy właściwie, wtedy prawdziwe życie może się pojawić i ten błąd może być naprawiony. Ponieważ rodzimy się w tym świecie - mamy życie, ale jak przyjrzymy się dokładnie to nasze życie nie jest prawdziwym życiem. Nazywamy to chodzącym trupem. Nieraz oglądamy to na filmach: trupy wstają i chodzą. Większość świata działa w ten sposób. Chodzą i mówią: "pieniądze, pieniądze, pieniądze..." To nie jest życie. Są trzy rzeczy, które nazywamy: ja, moje, mnie. Jeżeli te trzy rzeczy istnieją, prawdziwe życie nie może się pojawić.
Ktoś kiedyś rozmawiał ze mną o samobójstwie. Wtedy powiedziałem mu: "Samobójstwo?!? Bardzo dobry pomysł! Ale zabicie własnego ciała jest bardzo nudne, bo wkrótce znowu dostaniesz ciało. Takie samobójstwo nie jest wcale ciekawe. Zabij swoje ja-moje-mnie. To jest bardzo interesujące. To jest prawdziwe samobójstwo. Zabij ja-mnie-moje, wtedy narodzisz się na prawdę."
W naszym nauczaniu jest taki koan: to jest jak człowiek wiszący na drzewie: zębami trzyma się gałęzi; ręce i nogi ma związane a pod drzewem stoi człowiek i zadaje następujące pytanie wiszącemu: "Dlaczego Bodhidharma przybył do Chin?" Jeżeli wiszący na gałęzi nie odpowie na to pytanie wtedy unika swojego obowiązku i zostanie natychmiast zabity przez strzelca przyglądającego się całej sytuacji. Ale jeżeli otworzy swoje usta aby odpowiedzieć, wtedy spadnie z gałęzi i również ginie. Więc jeżeli to ty jesteś na tym drzewie, jak możesz utrzymać się przy życiu w takiej sytuacji? Każdy musi znaleźć swoje prawdziwe życie, wtedy ten kongan i całe życie nie będą problemem.

Mam dwa pytania, pierwsze praktyczne: Jestem kucharzem podczas tego odosobnienia, a w ślubowaniach mnisich jest powiedziane, że ślubuję nie jeść cebuli, czosnku, szarlotki... i tym podobnych rzeczy. Ja stosuję te jarzyny w potrawach a potem przychodzą mnisi i jedzą je. Czy w ten sposób popełniam błąd?

A więc nie używaj cebuli... i tak dalej. [ śmiech na sali ] To jest bardzo proste. Ktoś kiedyś spytał naszego przyjaciela Mahaghosanandę czy on je mięso. Mahaghosananda jest kambodżyjczykiem i mnisi kambodżańscy jedzą mięso. Ale on odpowiedział tak: "nie jadam mięsa, jem wodę, powietrze, ziemię i ogień". OK? Ty tylko używaj wody, powietrza, ognia i ziemi. Wtedy nie będzie problemu. Mnisi mogą to jeść.

Teraz drugie pytanie. W czternastym wskazaniu dla nauczycieli dharmy jest mowa o życiu w hojności. Co znaczy być hojnym w życiu?

Co robisz teraz?

[ uderzenie w podłogę ]

Tylko to?

Zadaję ci pytanie i próbuję odpowiedzieć.

Rozumiesz?

Czy możesz to szerzej omówić?

To jest tak samo jak z samobójstwem. Jak robisz coś, rób to na sto procent. Ktoś kiedyś mi powiedział: "jak coś robię, to wtedy tracę energię". Wtedy powiedziałem: "a więc, pozbądź się całej energii i wtedy nie będzie problemu". Więc w tym momencie: co robisz? A potem rób to na sto procent.
Ten świat jest bardzo ciekawy. Im więcej dajesz tym więcej do ciebie wraca. Niedawno byłem w Łodzi, gdzie opowiedziałem pewną historyjkę. W Kanadzie żył pewien mistrz duchowy z Indii. Młody reporter, który śledził jego karierę uzyskał pozwolenie na audiencję z nauczycielem. Podczas spotkania dziennikarz powiedział: "widziałem mistrza wiele razy, bardzo ciebie podziwiam mistrzu ale jedna rzecz szczególnie mnie uderzyła: jesteś stary, wiem że masz pewne problemy fizyczne ale zawsze jak cię widzę jesteś taki radosny, szczęśliwy. Jak to robisz?" Wtedy mistrz powiedział: "Kiedy byłem w twoim wieku, cały czas goniłem za szczęściem, ale cały czas szczęście uciekało ode mnie. Im szybciej ja goniłem, tym szybciej szczęście uciekało. Ale spotkałem swojego nauczyciela i odwróciłem swoje życie i od tego czasu tylko uciekałem od szczęścia. Wiesz i teraz mam problem. Nieważne jak szybko uciekam szczęście zawsze mnie dogania!"

Mam problem z relacjami z przyjaciółmi. Kiedy byłam młodsza, mój chłopak mówił mi, że nie powinnam dyskutować o swoich problemach z wieloma ludźmi. Niedawno inny chłopak powiedział mi to samo. Teraz kiedy potrzebuję ludzi i rozmawiam z nimi, nie wiem, o czym powinnam im mówić a co powinnam zachować dla siebie. Chcę aby inni ludzie odwiedzali moją wyspę ale czuję, że potrzebuje jakiejś ochrony... i nie wiem jak mam to zrobić.

Co to jest to, co potrzebuje protekcji?

Na przykład, kiedyś rozmawiałam z przyjacielem o tym co sama o sobie myślę. On poznał moje słabe punkty i później zaczął mnie krytykować tak bardzo, że straciłam do siebie zaufanie. Z tego braku zaufania do samej siebie nie mogłam się otrząsnąć przez trzy dni.

Problemem nie jest twój przyjaciel, nie ważne jak bardzo jest on wobec ciebie krytyczny. Jeżeli nie jesteś przywiązana do słów twojego przyjaciela to jego mowa jest tylko jak kiepska muzyka. OK? Więc nie martw się o to, czy mówisz coś swoim przyjaciołom. Ważne jest abyś ty stała się silna i uwierzyła w siebie. Wtedy jakakolwiek mowa nie jest problemem. Zwykle ludzie słysząc dobrą mowę są z tego powodu bardzo szczęśliwi. Kiedy słyszą złą mowę czują się zdołowani. Więc jeżeli praktykujesz właściwie wtedy kiedy słyszysz dobrą mowę nie stawaj się zbytnio szczęśliwa, kiedy słyszysz złą mowę nie stawaj się zbyt smutna. Dobra mowa - dziękuje ci bardzo, zła mowa - też ci dziękuję. Aby osiągnąć taką postawę, potrzeba troszkę cierpliwości...
Podczas tego Kyol Che opowiedziałem komuś pewną historię. Studenci zen mają chorobę sprawdzania. Chcieli by zobaczyć jakiś rezultat. Praktykuję już trzy lata i nic się nie wydarza. Co jest nie tak?
Historia opowiada o człowieku wędrującym po pustyni. Człowiek ten otrzymuje wskazówkę od innego doświadczonego wędrowca jak dojść do oazy. Wędrowiec idzie więc według wskazówek we wskazanym kierunku. Z początku ma bardzo dużo energii. Idzie prosto. Po trzydziestu dniach wędrówki kiedy jest już trochę zmęczony i wyczerpany palącym słońcem, nagle rozgląda się. Wszędzie widzi tylko piasek, zauważa, że w pewnym sensie nie dostrzega różnicy między widokiem jaki miał w chwili startu a chwilą w jakiej się znajduje teraz. Ale idzie dalej, ma kierunek. Zbiera się w sobie i maszeruje. Po 15 kolejnych dniach, rozgląda się wokoło: piasek i wydmy, nic się nie zmieniło! Przeszedł już taki kawałek, więc postanawia iść dalej. Ale już po paru dniach znowu się rozgląda i stwierdza, że krajobraz wcale się nie zmienia! I tak dalej i tak dalej... W końcu rozgląda się już co minutę i sfrustrowany odwraca się i... idzie z powrotem. Jaka szkoda! Tuż za następną wydmą była oaza!
[ cisza ]
Ktoś usłyszał tę historię i powiedział: "tak, ale ta oaza jest zawsze za następną wydmą"! [ śmiech ]

Jeżeli ktoś nie czuje się kompletny, czy można to naprawić samemu czy potrzebujemy wtedy pomocy innych ludzi?

W pewnym sensie jest to twoja odpowiedzialność. Jeżeli jesteś głodna, ktoś może zjeść za ciebie ale wciąż pozostaniesz głodna. Więc musisz jeść sama. Z byciem głodnym jest tak jak z byciem niekompletnym. Stanie się kompletnym - to jest twoje zadanie. Ale ten świat jest światem form i forma może ci pomóc. Jeżeli na przykład budujesz dom, możesz używać tylko swoich własnych rąk. Wtedy budowa domu zajmie ci bardzo dużo czasu. Ale jeżeli użyjesz narzędzi, wtedy możesz zbudować dom znacznie szybciej. Także inni ludzie mogą mieć dobre plany, więc być może nie musisz projektu robić sam. Być może dobry projekt już istnieje i możesz go użyć.

A co z cegłami?

To są tylko słowa nauczania. Kiedy zaczniesz budować dom wtedy pogadamy o cegłach.
Nasza praktyka jest zasadniczo tym czym ją uczynimy. Nasze życie jest także tym czym je uczynimy. Nasza rzeczywistość jest także taką jaką ją uczynimy. Dawno temu w Korei, żył stary mistrz zen (SO SAN) który miał ucznia. So San sam był drobnej budowy ciała ale miał ucznia o solidnym ciele. Pewnego dnia wybrali się do miasta. Mistrz odwiedził swoich uczniów, którzy dali mu dużo prezentów. Dał ciężki worek swojemu uczniowi aby ten niósł go z powrotem do klasztoru. Ale uczeń w drodze do miasta uszkodził sobie kolano. Teraz niosąc ciężki worek uczeń ciągle narzekał: "o, boli mnie, nie możemy odpocząć?" Mistrz wiedział, że jeżeli zatrzymają się na długi postój - mogliby nie wrócić do domu przez zmrokiem i mieli by z tego powodu duży problem. Musieli by spać w ciemnościach na polu. Ale w pewnym momencie mistrz powiedział do narzekającego ucznia: "ok, tutaj odpoczniemy". Uczeń zadowolony położył się na trawie. Mistrz powiedział: "poczekaj sobie tutaj a ja pójdę porozmawiać z wieśniakami tam na pole". Na łące pracowała młoda dziewczyna a dalej na polu jej rodzina. Mistrz podszedł do dziewczyny, ta go uprzejmie witała gdy mistrz niespodziewanie pocałował ją i dotknął jej piersi. Zaskoczona zachowaniem mnicha dziewczyna krzyknęła do swoich braci: "ratunku!!!" Ci widząc co się dzieje, wściekli na mnicha wzięli narzędzia w dłonie i ruszyli na niego krzycząc: "zabijemy cię!" Mistrz uciekając krzyknął do odpoczywającego na trawie ucznia: "ratuj swoje życie!" W taki sposób mistrz i uczeń zdążyli do klasztoru na długo przez zmrokiem. Kiedy wrócili mistrz powiedział do ucznia: "o widzę, że twoja noga jest w znacznie lepszym stanie!"

Tak jak mówiłem, nasze życie zależy od nas, nasza praktyka zależy od nas. Przedtem wspomniałem o wielkiej sprawie życia i śmierci. Ta wielka sprawa przenosi nas do wielkiego pytania: po co żyjemy? jaka jest nasza odpowiedzialność w tym świecie? Mam nadzieję, że każdy z nas bardzo głęboko uświadomi sobie kierunek, na który te pytania wskazują, weźmie odpowiedzialność za ten kierunek, osiągnie oświecenie i pomoże temu światu. Dziękuję. Miłego dnia.



Strona główna | Kwan Um | Buddyzm | Dharma | Praktyka | Do Am Sah | Aktualności | Varia | Kontakt | Szukaj