|
Historia narodzin Polskiej Sanghi wiąże się
nierozerwalnie z osobą Antoniego Szostki, gdyż to właśnie on zaprosił Dae
Soen Sa Nima do Polski. Poszukiwania nauk Zen spowodowały jego wyjazd do
USA gdzie w Nowym Jorku, w marcu 1975 roku trafił do koreańskiego Ośrodka
Won Gak Sah mieszczącego się na południowym Manhattanie. Podczas jednego z
organizowanych tam licznych spotkań i przyjęć, poznał DSSNima, otrzymując
od niego zaproszenie na Yong Maeng Jong Jin w New Heven. Podczas ich
wspólnej podróży Dae Soen Sa Nim wykazywał duże zainteresowanie Polską i
pierwszymi, bardzo nielicznymi próbami praktykowania zen w naszym kraju.
Trening zen w stylu koreańskim oraz wpływ niezwykłej osobowości Mistrza
Zen Seung Sahna przesądziły o utrzymaniu ciągłości kontaktu z nim, który
początkowo miał charakter korespondencji. W jednym z listów Antoni zapytał
DSSNima o jego możliwość odwiedzenia Polski. W odpowiedzi z dnia 6 czerwca
1977 roku Mistrz odpisał: "Dziękuję za zaproszenie do Polski, przyjadę wraz z moimi
uczniami w przyszłym roku. Proszę cię abyś przysłał formalne zaproszenie.
oczekuję spotkania z Tobą i Twoją grupą zen. Chce cię poznać Jakub i inni?
Kiedy przyjedziesz do Ameryki? Wielu ludzi twierdzi, że w twoim kraju nie
ma zbyt wiele wolności. Jak zatem możliwe są praktyka zen i religia.
Interesuje mnie to." Po wymianie listów z Jakubem Perlem (obecnie Wu Bong
Soen Sa Nim) Antoni Szostka wysłał oficjalne zaproszenie do DSSNima.
Problem miejsca spotkania został rozwiązany dzięki Andrzejowi
Czarneckiemu, który dysponował obszernym domem niedaleko Krakowa w
Przegorzałach. Gotowość pomocy wyraziła również grupa zen z Katowic.
W połowie kwietnia 1978 roku Mistrz Zen Seung Sahn wraz z sześcioma uczniami
stanęli na płycie warszawskiego Okęcia oczekiwani przez członków Koła Zen
Wspólnoty Buddyjskiej. W dzień później goście zostali powitani w Krakowie.
Z lotniska wszyscy udali się prosto do domu Czerneckich w Przegorzałach,
gdzie odbyło się pierwsze polskie YMJJ i Ceremonia Pięciu Wskazań. DSSNim
odwiedził również sanghę Wadżarajany a dzięki jej kierownikowi
Władysławowi Czapskiemu udało się zorganizować spotkanie publiczne w
Krakowie, Kaplicy Adwentystów. Niezwykle gorąco został przyjęty przez
najliczniejszą wówczas sanghę buddyjską w Katowicach. Tutaj też wygłosił
DSSNim uroczystą mowę "Nam Cham" tradycyjnie wygłaszaną tylko przy
specjalnych okazjach. Pierwsza wizyta DSSNima tchnęła potężnego ducha
Dharmy w jego pierwszych uczniów i spowodowało powstanie Ośrodka Zen w
Przegorzałach. Rozpoczęto regularną praktykę, uczono się śpiewów i innych
elementów praktyki, organizowano samodzielne YMJJ.
Lato 1979 roku
przyniosło Ośrodkowi dodatkowy zastrzyk energii jakim stała się wizyta
Mistrza Dharmy Georga Bowmana z żoną. Pod koniec tego roku siedzibę
Ośrodka przeniesiono z Przegorzał do małej kawalerki przy ulicy Basztowej
w Krakowie. W niedługim czasie konieczna okazała się kolejna
przeprowadzka, a po niej kilka następnych, by osiąść na wiele lat przy
ulicy Bogusławskiego. Andrzej Czarnecki, początkowo związany z KOZ i
kierujący nim, zainicjował równocześnie praktykę Zen w innych miastach a
przede wszystkim w Warszawie, gdzie wkrótce przeniósł się na stałe. 22
czerwca 1982 roku w Ministerstwie ds. Wyznań zostało zarejestrowane
Stowarzyszenie Buddyjskie Zen "Chogie" w Polsce. W tym czasie Antoni
Szostka i Andrzej Czarnecki wyjechali do Providence Zen Center aby wziąć
udział w Kyol Che i przyjąć wskazania Nauczyciela Dharmy.
|
 |
Lata 1979-1982, to okres powstawania Gdańskiego Ośrodka Zen. W urzeczywistnieniu
tego przedsięwzięcia zaangażowani byli Dorota Krzyżanowska, Tadeusz
Sztykowski, Marek Kryda, Edward Nurek i Waldek Bartnicki. Warszawski
Ośrodek Zen rozpoczął swą regularną działalność wiosną 1980 roku w
wynajętym mieszkaniu przy ulicy Krępowieckiego w Dzielnicy Warszawa Wola.
Wraz z Alą i Andrzejem Czarneckim zamieszkało tam kilka osób. W ciągu
następnych kilku lat ośrodek przenoszono kilkakrotnie. Starania o
posiadanie własnego budynku zostały pomyślnie sfinalizowane w sierpniu
1982 roku, a we wrześniu tego roku WOZ przyjął swoich pierwszych
mieszkańców. Początkowy okres pobytu w nowym miejscu wypełniała głównie
praktyka pracy, której ogromnego nakładu wymagała adaptacja budynku do
potrzeb Ośrodka. W jego nowe życie wplątane były co pewien czas wizyty
nauczycieli naszej szkoły i zaprzyjaźnionych tradycji. Wiosną 1984 roku
polska sangha rozpoczęła realizację poważnej inwestycji - budowy sali
Dharmy. W wrześniu tego roku choć w stanie półsurowym, mogła ona już
udzielić schronienia uczestnikom YMJJ poprowadzonego przez DSSNima. Lato
1985 roku zostało upamiętnione organizacją trzymiesięcznego Kyol Che. W
czasie jego trwania rozmowy prowadzili Mistrzowie Dharmy Jakub Perl i
Barbara Rhodes.
Szkoła jak i ośrodek był również przedmiotem
zainteresowania polskiej telewizji. Na jego terenie zrealizowano większość
sekwencji do programu z serii "Kościoły i wyznania w Polsce" pt. "Ludzka
droga"(1983) jak też filmu "Wszechświat daje Ci wszystko" (1987).
W maju 1988 roku podczas Ceremonii Dziesięciolecia Szkoły Dae Soen Sa Nim
formalnie potwierdził dojrzałość polskiej sanghi dając przekaz inka
Andrzejowi Czarneckiemu - wówczas mnichowi o imieniu Do Am Su Nim. To
doniosłe wydarzenie dało początek nowemu rozdziałowi w historii naszej
Szkoły. W okresie swojego nauczania Andrzej Czarnecki z pasją podejmujący
wszelkie pionierskie misje zainicjował praktykę zen w kilku krajach
wschodniej Europy.
Wiosna 1992 roku przyniosła kolejny radosny powiew
Dharmy. Pojawiły się dwie nowe Mistrzynie Dharmy: Aleksandra Porter i
Dorota Krzyżanowska. Od tego czasu polską sanghę odwiedziło wielu
wspaniałych gości: Jane McLaughin JDPSN, nieodżałowany Su Bong Soen Sa, Mu
Sang Su Nim, Do Mun Su Nim JDPSN, Heila Downey JDPSN, Grażyna Perl JDPSN.
Stałym gościem jest oczywiście Wu Bong Soen Sa Nim - duchowy opiekun
naszej Sanghi. Dae Soen Sa Nim, którego zdrowie w ostatnich latach wymaga
szczególnej troski. Mamy jednak wielkie szczęście gościć Go w tym roku
poraz drugi z kolei. Ten szkic jest zaledwie próbą odtworzenia ogólnego
kształtu rozwoju naszej Sanghi. Przepraszam więc jeśli wyda się on zbyt
powierzchowny i niekompletny.
|